:) Sama używam Ponglisha - z natury lubię bawic się słowami, a mieszanie dwóch języków daje ogromne możliwości. W UK pongliszowałam z Polakami, a w Polsce robię to z Anglikami, którzy nieco znają polski. Jasne, że nie pongliszuję ze studentami bo to by było "nieetyczne" ale w czasie wolnym...czemu nie:))
Czarny W/Pieprz, a ja unikam :P jestem zwolennikiem niemieszania języków bo dla mnie taka forma pośrednia nie brzmi atrakcyjnie. słowa takie jak: "kar", "stryt/strit" czy "friend-y" wypowiadane na polski sposób brzmia karykaturalnie. Chociaż moj tż to anglik i zdarza nam sie rozmawiać po angielsku z niewielką domieszką polskiego, zwłaszcza wtedy gdy polskie słowo najlepiej oddaje sens typu pierogi, kiełbasa etc
Karykaturalnie:) no właśnie! Bo ja to uważam za formę niezłej zabawy - takie słów cięcie - gięcie i naginanie:) Pamiętam, że jeden z moich znajomych opowiadał jak to Polacy w NY na "karłoszce" pracują:)- chwilę mi zajęło zanim zajarzyłam w czym rzecz.
Dzieki, ze wpadlas do mnie i znalazlam Cie tutaj! Nie dosc, ze sie usmialam, to jeszcze milo jest znalezc kogos, komu tez nie do konca pasuje to mieszanie jezykow. Dla mnie blog i polskie ksiazki to pielegnacja polskiej mowy i dzieki temu w rozmowach telefonicznych radze sobie lepiej teraz niz 3 miesiace po wyjezdzie z kraju... :)
:) Sama używam Ponglisha - z natury lubię bawic się słowami, a mieszanie dwóch języków daje ogromne możliwości. W UK pongliszowałam z Polakami, a w Polsce robię to z Anglikami, którzy nieco znają polski. Jasne, że nie pongliszuję ze studentami bo to by było "nieetyczne" ale w czasie wolnym...czemu nie:))
ReplyDeleteJęzykoznawcom pewnie włos się na skórze jeży ;)
ReplyDeleteCzarny W/Pieprz, a ja unikam :P jestem zwolennikiem niemieszania języków bo dla mnie taka forma pośrednia nie brzmi atrakcyjnie. słowa takie jak: "kar", "stryt/strit" czy "friend-y" wypowiadane na polski sposób brzmia karykaturalnie. Chociaż moj tż to anglik i zdarza nam sie rozmawiać po angielsku z niewielką domieszką polskiego, zwłaszcza wtedy gdy polskie słowo najlepiej oddaje sens typu pierogi, kiełbasa etc
ReplyDeleteWhite Sheep, oj jeżą się jeżą :)
Karykaturalnie:) no właśnie! Bo ja to uważam za formę niezłej zabawy - takie słów cięcie - gięcie i naginanie:) Pamiętam, że jeden z moich znajomych opowiadał jak to Polacy w NY na "karłoszce" pracują:)- chwilę mi zajęło zanim zajarzyłam w czym rzecz.
ReplyDeletedla zabawy i efektu komicznego tak, ale nie w komunikacji codziennej :) tak jak zdarza się to Polakom :)
ReplyDeletekarłoszka - omg! car wash! LOL
Dzieki, ze wpadlas do mnie i znalazlam Cie tutaj! Nie dosc, ze sie usmialam, to jeszcze milo jest znalezc kogos, komu tez nie do konca pasuje to mieszanie jezykow. Dla mnie blog i polskie ksiazki to pielegnacja polskiej mowy i dzieki temu w rozmowach telefonicznych radze sobie lepiej teraz niz 3 miesiace po wyjezdzie z kraju... :)
ReplyDeletekar£oszka hahahahahahah - tez mi troche zajelo roszyfrowanie :)
ReplyDelete