Dziś o tym jak to Brytyjczycy lubią przesadzać z określeniami :) Powszechnie wiadomo, że Brytyjczycy mają charakterystyczny sposób wyrażania swoich myśli i emocji. Najcześciej robią to przy pomocy podniesionej intonacji, wykrzykników, partykuł, hiperboli, przekleństw wszelkiego rodzaju i to w połączeniu niekiedy z aktorską mimiką twarzy i gestami :) (mam tu głównie na myśli tzw charakterystyczne brytyjskie rolling eyes z jednoczesnym cmoknięciem i podniesieniem podbródka) Brytyjczycy mają też tendencję do hiperbolizacji, przejaskrawiania, wyolbrzymiania tego co w naszym polskim odczuciu jest normalne, przeciętne i da się to wyraźnie odczuć w codziennych rozmowach :) Amplifiers to ich broń językowa :D Tym chcą wywrzeć na swoim rozmówcy wrażenie.
(słownictwo użyte w tym poście zebrałam na podstawie obserwacji mowy moich kolegów i koleżanek z pracy oraz ludzi z którymi mam kontakt na codzień)
I tak więc brytyjskie kobiety często na widok całkiem przeciętnych(dla nas Polaków) rzeczy będą się zachwycac w następujący sposób:
"Woooow! This is fab!"
"Isn't it fabulous?"
"Oh, my God! This is lovely!!!!"
"Awwww, he is sooooo cute!"
"Awwww, he is sooooo cute!"
"It's gorgeous, babes!"
"It's brill"
"Absolutely brilliant!!!"
"Wonderful!!!"
Nauczycielki często zwracają się to uczniów:
"You've done fantastic job!!!"
"You've worked incredibly hard this week"
"I am really/very impressed"
"That's a brilliant idea!"
"Super-duper!"
"All right my angel/sunshine"
"Come here gorgeous"
"What's the matter darling/petal?"
"Are you ok sweetheart?"
"Yes, my love"
Dorośli zaś lubują się w różnego rodzaju przekleństwach o stopniowalnej mocy:
"It was dead boring"
Damn! Dammit!
Leave that flipping thing!
Frigging weather!
It's fucking freezing in here!
I haven't got a bloody clue!
You've done fuck all!
Utterly, completely, incredibly słyszy się również często w połączeniu z przymiotnikami i przysłówkami
Oprócz wyolbrzymień i wszelkiego rodzaju słownych "wzmacniaczy", Brytyjczycy uwielbiają też używać spieszczeń typu: luv, my love , matey, mate, nawet w stosunku do osób im nieznanych. Nie zdziwmy się więc jesli kelnerka w restauracji nazwie nas "luv" a w Mc Donsie usłyszymy sporo młodszego od nas sprzedawcę zwracającego się do nas "Cheers mate". Bliżsi nam Brytyjczycy mogą nas określić jako babe, babes, cockles.
Do innych nadmiernie używanych zwrotów / słów należą: "Absolutely!", "Smashing!", "You're right?" zadawane komuś co parę minut, "Thank you" i "Cheers" wypowiadane po kilka razy do tej samej osoby :)
I w sumie nie byłoby nic wielkiego w tym, że używają takich wzmacniających słów gdyby nie fakt, że aplikują je do całkiem przeciętnych sytuacji i tak: to że ktoś powie It's fucking freezing nie oznacza koniecznie, że jest aż tak zimno albo kiedy dyrektorka powie na co piątkowym zebraniu You have worked incredibly well this week, można spokojnie przymknąć na to oko bo miniony tydzień nie był wcale inny (czytaj: lepszy) od pozostałych ;) a dziesięciolatek określony słowem "sweetheart" wcale nie nie musi być aż taki "sweet". Dla Brytyjczyków wiele rzeczy jest poprostu gorgeous i fantastic i kropka :) Taki sposób bycia. Tak bardzo różny od naszego powściągliwego polskiego stylu bycia i mówienia.
Czy to uprzejmość? Być może. Ale tendencja do ubarwiania rzeczywistości słowami na pewno :)
No proszę, nie wiedziałam....
ReplyDeleteCiekawe spostrzezenia, myslałam , że tylko dla Amerykanów wszystko jest super, a tu sie okazuje, że nie tylko w Usa zawsze patrzą on the bright side of life;)
Magdo, toż to Brytyjczyk i Amerykanin to dwa bratanki! :)
ReplyDeletew sumie to na jedno to mi sie podoba takie pozytywne wyrażanie się o świecie, ale z drugiej strony troche śmieszy mnie ten wyolbrzymiony zachwyt nad tandetą
A wiesz, ze to chyba mi sie najbardziej w Amerykanach podoba. Chyba dzieki temu zawsze mozna look at the bright side of life, i musze jeszcze dodac, ze napewno czlowiek czuje sie lepiej w takim pozytywnie przesadzonym towarzystwie niz wsrod down to earth realistycznych.......ponurakow...
ReplyDeleteAga, ja chyba też wolę ten zachwyt niz ponuractwo i narzekanie, ale czasami uśmiecham się "pod wąsem" jak słyszę rozmowy moich kolegów z pracy
ReplyDeleteTwoje słówka są dla mnie nieocenione, lubię się tak babrać w języku, zwłaszcza takim, który dopiero poznaję:-)
ReplyDeleteMrouh, dzięki, ja również, z tą różnicą, że analizowac lubię jezyk juz poznany bo wiem na czym stoję, ale uwielbiam tez uczyc się nowych jezyków dla samej istoty ich poznania i porównania z innymi językami :)
ReplyDelete